á
â
ă
ä
ç
č
ď
đ
é
ë
ě
í
î
ľ
ĺ
ň
ô
ő
ö
ŕ
ř
ş
š
ţ
ť
ů
ú
ű
ü
ý
ž
®
€
ß
Á
Â
Ă
Ä
Ç
Č
Ď
Đ
É
Ë
Ě
Í
Î
Ľ
Ĺ
Ň
Ô
Ő
Ö
Ŕ
Ř
Ş
Š
Ţ
Ť
Ů
Ú
Ű
Ü
Ý
Ž
©
§
µ
i przepadłam cała.
a tu? w WIDNOKRĘGU - totalnie wręcz. To powieść z gatunku tych, którą czytasz, (...) śmiejesz się, płaczesz, milczysz. Czytasz i przezywasz w sobie. Bo te zdania, te strony cała wnikają w ciebie.
"Stoi wielkie, stare drzewo, siedzi na nim chłop, a pod drzewem dzieje się Polska" Jesteś nim, starym i młodym jednocześnie. Tym chłopem na tym starym bardzo drzewie i żyjesz. Młodość skacze po schodach, niecierpliwi się, biega gdzie chce i ucieka z pola widzenia rodziców. Bo tak się dorasta, tak się doświadcza smaku życia i jego trudów. Młodość rządzi się swoimi prawami bez względu na to, w jakim roku w kalendarzu owa młodość przypada. Każda młodość smakuje podobnie. i jest ojciec, który się coraz bardziej starzeje i ma coraz większe kłopoty ze zdrowiem. ty doroślejesz, on marnieje. prowadzisz go do lekarzy, trzymasz za rękę, przystajesz z nim, bo dech do ogranicza. marnieje ci ojciec w oczach. zdrowie z niego ulatuje. był kiedyś męski, teraz ledwo kości powleczone skórą idą u twego boku. to twój ojciec. i też kiedyś biegał i skakał, latał po schodach po dwa, po trzy stopnie na raz. i ty też tak robiłeś.
potem, gdy nie ma ojca, matki, nie ma młodości i całej tej przyszłości, gdy zostałeś ze wspomnieniami i słowami wypowiadanymi do tych, którzy odeszli, ty - teraz stary - jak twój ojciec kiedyś. idziesz, przystajesz, uciekasz od zgiełku, znikasz w myślach i w swej głowie. szukasz czasu, który minął i siebie w nim....
Ta Polska, która się toczy, a na którą patrzy chłop siedzący na starym drzewie, to twoje życie. "Jedyny cas, jaki istnieje, to czas przeszły. Czas teraźniejszy to jest miganie czy migotanie sekund, nieuchwytne w zasadzie, a czas przyszły to kwestia wyobraźni" powiedział autor podczas jednego z wywiadów. i ten czas właśnie wrzuca bohatera w wir kalendarzy i gwaru i ciszy i smutku. wrzuca w życie - a po czytaniu zapada cisza. kompletna cisza. patrzysz na horyzont, na widnokrąg przed tobą. odsłonięty cały, zmrokiem okryty... oddychasz coraz ciężej.
nie do zapomnienia na wieczność